 |
W tym sezonie majówkę postanowiliśmy spędzić w składzie: Ja, Marek, Łukasz i Tomek (świeży adept karpiowania). Początkowo mieliśmy jechać na Pstrążną, jednak wszystkie miejsca były już zarezerwowane, dlatego też, jako nową wodę wybraliśmy mało znane łowisko karpiowe „Chwałowice” pod Wrocławiem. Występuje w nim duża populacja karpia w przedziale wagowym 5-9kg. Ryby małe, jednak bardzo silne. No i oczywiście atmosfera jaką wprowadza na łowisku właściciel pan Norbert (pozdrawiamy!) jest niezwykle przyjazna.
Na zbiornik dojechaliśmy około godziny 4 w nocy, w piątek. Zaczęliśmy powoli rozkładać cały majdan w ciemnościach. O świcie ujrzeliśmy mały pięciohektarowy prostokątny zbiornik. Dokoła Chwałowic typowa polna równina z pojedynczymi domkami rozmieszczonymi w sposób chaotyczny, co powoduje, że zbiornik ma swój urok.
Podzieliliśmy się na dwie drużyny: ja z Markiem siadamy po prawej stornie na stanowisku nr. 2, zaś Tomek z Łukaszem na stanowisku nr. 1. Od razu zacząłem sondować łowisko. Pływając po naszym kawałku wody natrafiłem na masę dołków i wypłyceń. Począwszy od wypłyceń dochodzących do jednego metra, skończywszy na 5-6 metrowych dołkach. Zdecydowaliśmy jednak, że nasze trzy zestawy umieścimy pod drugim brzegiem, pod trzcinami na różnych głębokościach. Jeden zestaw powędrował także pod wyspę.  |
W czasie kiedy ja sondowałem łowisko, Tomek założył trzy ziarna kukurydzy i wrzucił zestaw od niechcenia 3 metry od naszego brzegu tak, że z wody wychodził przypon strzałowy ;) I tu największy absurd naszej wyprawy. Po 5 minutach, o godzinie 6:00 Tomek ma branie! Na macie ląduje karp 6kg. Nie duży, ale nastawia nas optymizmem. Tomek zadowolony wrzuca zestaw ponownie w to samo miejsce. Po 30 minutach znowu branie- karp 6,5kg. Trzeci raz Tomek umieszcza zestaw i o godz. 7:00 znowu odjazd- karp 7kg. Jesteśmy trochę zdziwieni i zadowoleni, chociaż przegrywamy 3 do 0 :). W efekcie Tomek i Łukasz dwa zestawy umieścili pod samym brzegiem na którym siedzieliśmy, a dwa pod przeciwległym.  |
 |
 |
Miejsca zanęcone, możemy się delektować niestety średnio już zimnym piwem. Piękna pogoda, obiad zjedzony. Godz. 16:50 - Łukasz ma branie również z miejsca, z którego Tomek wyciągnął już 3 karpie! Tym razem karp 7kg. Zaczynamy z Markiem szukać przyczyny, dlaczego brania są tylko spod samego brzegu. W międzyczasie jeden z moich zestawów również umieszczam pod brzegiem na naszym stanowisku. Dowiadujemy się od właściciela łowiska, że w miejscu gdzie Tomek z Łukaszem wyciągnęli już 4 karpie leżą na dnie betonowe płyty pozostałe po kopalni piasku. Nie wiedząc, dlaczego karpie bardzo je sobie upodobały.
Drugi dzień przebiega spokojnie bez brań. Długie rozmowy nad łowiskiem z Norbertem (właścicielem łowiska) umilały nam czekanie na kolejne brania. O godzinie 18:05 branie u Tomka znowu z legendarnego „betonowego” miejsca. Po krótkim holu na macie ląduje karp 6,5kg. Poniżej zdjęcie w naszym pełnym składzie i młodym karpiarzem łowiącym stanowisko obok nas. Z Markiem zaczęliśmy kombinować. Przerzucamy zestawy w inne miejsca, inne przynęty, inne przypony, inne zestawy... – wszystko w celu, aby w końcu zacząć łowić upragnione karpie! Niestety bez rezultatu.
O godzinie 5:35 trzeciego dnia pisk sygnalizatora budzi Łukasza. Oczywiście branie z betonowych płyt 3 metry od brzegu- karp 7,5kg :). Oczywiście cieszy, bo nie dość, że największy karp wyprawy to i wygrywają z nami 6 do 0. Podczas, gdy ja pływam po wodzie i szukam kolejnego już „bankowego” miejsca, Tomek wyciąga następnego karpia 6kg (godzina 9:50). Dwie godziny później jeszcze jednego. Tym razem wskazówka wagi zatrzymuje się na 7kg. Zniesmaczeni, oraz zmęczeni tracimy już nadzieje na jakiegokolwiek karpia. Widać, że betonowe płyty, to dla miejscowych karpi jedyna stołówka podczas naszej zasiadki. Podczas powolnego pakowania w okropnym upale o godzinie 15:00 Łukasz wyciąga w końcu jedynego karpia spod przeciwległego brzegu (ostatniego karp wyprawy) o masie 6,5kg. Około godziny 18-nastej sprzęt popakowany do samochodów, a my udajemy się do Norberta na pożegnalną kawę. Po miłej pogawędce i przeanalizowaniu wyników ruszamy w drogę. Niestety na trasie Łukaszowi zepsuła się chłodnica, więc powrót się nieco przedłużył.
Mimo tego, że z Markiem nie złowiliśmy żadnej ryby, to wyjazd zaliczamy do całkiem udanych. Miła atmosfera w miłym towarzystwie pozwoliła dobrze spędzić czas. Podczas trzech dni (niecałych 60 godzin łowienia) Tomek z Łukaszem złowili 9 karpi w przedziale wagowym od 6 kg do 7,5kg o łącznej wadze 60kg. Serdecznie pozdrawiamy Pana Norberta.
Adrian Ciążyński
Odsłon: 2088

| |
1. Dodane przez Norbert Krasuski, w dniu - 18.12.2009 11:13 Witam kolegów karpiarzy podaje najlepsze stanowiska w sezonie 2009 i rozstrzygnięcie konkursu -najlepsze stan nr. 1 - na drugim miejscu stan nr. 6 -na trzecim miejscu stan nr . 2 - na czwartym miejscu stan nr . 5 -na piątym miejscu stan nr. 4 -na szóstym miejscu stan nr 3 wynik jest oparty o wyliczenia matematyczne i nie uwzględnia warunków atmosferycznych [ciśnienie , pogoda ] - najwięcej spiętych karpi stan nr 1 - z ciekawostek 105 kg złowionego karpia w weekend - 25 brań w weekend kol. Amorek -złowiono karpia o masie 10 kg i amura 13,60 [cały czas myślę aby to zmienić ] nagrodzeni karpiarze to w kategorii fajne zdjęcie Ania i Irek Pietrzyk i pies skurczybyk MAX - ludzie Che Guevary na Chwałowicach - kategoria waleczny karpiarz Maciek Smuda wraz z Ojcem -kategoria tajemniczy karpiarz Grzegorz Flik nagroda pobyt w weekend [piątek ,sobota ,niedziela lub inne trzy dni wybrane w tygodniu ] oczywiście wcześniejsza rezerwacja obowiązuje proszę o potwierdzenie przyjęcia nagrody pozdrawiam Norbert |
2. Dodane przez Norbert Krasuski, w dniu - 29.05.2009 14:04 Dziękuję za pozdrowienia od sympatycznej ekipy. |
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |